O mnie

Nazywam się Łucja Oś i jestem redaktorem i korektorem. Lub – jeśli lubisz feminatywy – redaktorką i korektorką, choć męskie nazwy zawodów wcale mi nie przeszkadzają. Od 2010 roku zajmuję się poprawianiem przeróżnych tekstów, a tak naprawdę wszystkiego, co składa się z liter.

Jak to się zaczęło? Od studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Najpierw przez 5 lat studiowałam filologię polską ze specjalizacją edytorską, potem na chwilę przycupnęłam na retoryce stosowanej, aby tak naprawdę odnaleźć swoje miejsce już konkretnie na edytorstwie. I to chyba właśnie ten czas pozwolił mi najbardziej uwierzyć w siebie: zrobiłam dziennie licencjat w 2 lata, wciąż pracowałam zawodowo, a w domu miałam notorycznie chorującego przedszkolaka. Zgodnie z tym, co często powtarzała moja polonistka w liceum: co cię nie zabije, to cię wzmocni… I do dziś ta zasada dobrze się u mnie sprawdza.

W biznesie, tak jak w życiu, stawiam na uczciwość i pozytywne relacje z klientami. Mimo że pracuję z tekstami, najważniejszy dla mnie jest zawsze drugi człowiek. To właśnie dzięki temu moja praca daje mi poczucie sensu i wyciąga mnie co rano z łóżka, które jest moją drugą miłością… No dobra, żartowałam z tym łóżkiem – nie osiągnęłabym tak wiele, dużo śpiąc. Na co dzień stawiam na ciężką pracę, nieustanny rozwój i aktywny tryb życia. Wciąż mam długą listę marzeń i poczucie, że zostało tak mało czasu. Dlatego staram się robić to, co umiem, najlepiej jak umiem. I wiem, że to procentuje: klienci wychodzą zadowoleni, ale potem i tak wracają. Może dlatego w całej mojej karierze wysłałam CV tylko jeden raz? Bo bardzo chciałam pracować w wojsku, a akurat tam rekrutowali… na stanowisko korektora.

Dlaczego ten zawód? Od zawsze wiedziałam, że chcę pracować ze słowem. Dzięki poprawianiu tekstów mogę sprawić, by świat stał się trochę lepszy, piękniejszy, bardziej uporządkowany. Świetne uczucie, naprawdę!